Aktualności Analizy Forex Komentarze i opinie

Sytuacja na rynkach 13 października

Podziel się postem:

W środę dolar jest słabszy względem zdecydowanej większości walut. Wpływ na to może mieć cofnięcie się rentowności amerykańskich obligacji (10-letnie powróciły poniżej 1,60 proc. schodząc do 1,58 proc.), a także wytracenie tempa zwyżek na rynku ropy (czy ceny baryłki WTI zejdą w tym tygodniu poniżej 80 USD?). Przed nami teoretycznie ważne dane o inflacji CPI w USA, oraz zapiski FED z wrześniowego posiedzenia – praktycznie wątek taperingu w listopadzie wydaje się być już przesądzony. Wspomnieli o tym wczoraj wiceprezes Richard Clarida, oraz członek FED z Atlanty, Raphael Bostic. Tym samym temat rynku pracy, oraz wątek inflacji będą służyć bardziej do budowania retoryki banku centralnego dotyczącej terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych. I to może być kluczowe story dla dolara, a nie tapering (wspominałem o tym w komentarzach z ostatnich dni). W kontekście faktu, że ceny energii mogą mieć duży wpływ na inflację, warto będzie dzisiaj analizować CPI z USA, ale w ujęciu bazowym (core) – tu oczekiwania ekonomistów krążą wokół 0,2 proc. m/m i 4,0 proc. r/r. Jeżeli nie zobaczymy mocniejszego zaskoczenia w górę, to odczyt ten nie będzie wsparciem dla dolara. W temacie zapisków FED, to wydaje się, że od czasu wrześniowego posiedzenia zostało już powiedziane.

W przestrzeni G-10 liderem jest funt, za nim plasuje się dolar nowozelandzki, oraz zaskakująco euro. Dopiero na czwartej pozycji jest korona norweska i dalej frank szwajcarski. Zmiany nie są jednak szczególnie duże – zysk funta wobec dolara to 0,27 proc. Siła tej waluty wynika z budujących się oczekiwań co do podwyżki stóp przez BOE jeszcze w tym roku. Hamulcem mogą być obawy związane z negocjacjami z UE ws. protokołu irlandzkiego, które mogą nie być łatwe, chociaż strona unijna deklaruje pewne ustępstwa. Dolar nowozelandzki, czy korona norweska nie zaskakują – tu również znaczenie mają oczekiwania wobec działań RBNZ i Norges Banku. Ciekawostką jest natomiast euro. Kurs EURUSD minimalnie naruszył wczoraj poprzedni dołek przy 1,1528 schodząc do 1,1523. Dzisiaj euro mocniej odbija, a napędem mogą być dane o inflacji konsumenckiej z Niemiec, która została potwierdzona we wrześniu na poziomie 4,1 proc. r/r. Zaskoczenia nie ma, ale to może dawać inwestorom pretekst do dyskusji na ile „gołębia” retoryka EBC jest jeszcze na miejscu, a na ile przypomina już zdartą płytę.

Marek Rogalski

Bossafx

Podziel się postem:

Dodaj komentarz