Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Wirus paniki (Komentarz tygodniowy), 3.02.2020r.

Podziel się postem:

 

Globalne rynki mają za sobą tydzień walki pomiędzy bykami odpowiadającymi na wyniki kwartalne spółek i niedźwiedziami reagującymi na doniesienia o epidemii nowego wirusa z Chin. W przypadku Wall Street efektem jest podział na sesje zdominowane przez reakcje na kondycje spółek i rozdania sprowadzone do prostej reakcji na nowe liczby ze strony epidemiologów. Bilansem przechodzenia z pozycji risk on na risk off jest solidarny spadek większości średnich, z których relatywnie słabiej zaprezentowała się Europa, a nieco lepiej Wall Street. Naprawdę jednak w ocenach różnic zmian procentowych trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż Wall Street już na sesji kończącej poprzedni tydzień przeceniła się na fali obaw przed epidemią, a Europa reagowała na nową zmienną dopiero w poniedziałek. Z obowiązku należy odnotować, iż nie handlowały giełdy Chin kontynentalnych, ale ETF-y na tamtejsze spółki straciłypo około 9 procent, zapowiadając skalę spadku po powrocie giełd w zaczynającym się właśnie tygodniu. Niemniej i w przypadku Wall Street spadek S&P500 o przeszło 2 procent był największym od sierpnia, więc od blisko pół roku.

Efektem czytelnego podziału zmiennych, które kształtowały notowania w zakończonym tygodniu, jest przymus podzielenia ocen zachowania rynku i konsekwencji dla przyszłości. Bez wątpienia średniookresowo ważną zmienną są raporty spółek, które wskazują, iż Wall Street i analitycy niedoceniali kondycji firm. Raporty za IV kwartał są generalnie lepsze od oczekiwań, a nie brakuje też zaskoczeń spektakularnych, jak w przypadku Tesli czy General Electric. Nie ma wątpliwości, iż sezon wyników nie stałby się zmienną przynoszącą korektę, na którą oczekiwali gracze, ale raczej elementem wynoszącym amerykańskie indeksy na nowe, historyczne maksima. W istocie, zanim świat zderzył się z obawami wyzwolonymi przez epidemię, Wall Street poprawiała rekordy, a i rynki europejskie kreśliły nowe szczyty. Naprawdę pierwsze doniesienia z Chin nie zdołały poważnie zachwiać popytem. Dopiero rozniesienie się przypadków zarażeń na inne kraje wyzwoliły przeceny i postawiły poważne pytania o konsekwencje epidemii.

Zależność kondycji rynków od raportowania nowych przypadków wybija się teraz na pierwszy plan. Im więcej będzie zaniepokojenia, tym więcej będzie presji na spółki najbardziej związane z rosnącą liczbą ograniczeń w podróżach. Linie lotnicze, spółki paliwowe, producenci surowców i same surowce oraz producenci towarów luksusowych jawią się jako sektory najbardziej wrażliwe na zamieszanie i epidemię rozlewające się z Chin. Jednak pierwsze sygnały opanowania epidemii lub chociaż jej przejścia w formę bardziej stabilną staną się sygnałem do powrotu na rynek. Nie ma wątpliwości, iż na rynkach toczy się teraz gra w modelu korekta versus okazja do zakupów. Zbyt wczesne odpowiedzenie na spadki będzie niosło ryzyko zderzenia się z dalszą przeceną. Zbyt wolne będzie równoznaczne z przegapieniem korekty. W każdym przypadku bazowym scenariuszem jest jednak kontynuacja hossy i powrót do zwyżek. Dlatego warto spokojnie podejść do przeceny, która w przypadku amerykańskiego S&P500 ciągle wyniosła ledwie 3,7 procent.

W zaczynającym się właśnie tygodniu od rynków rozwiniętych warto oczekiwać kolejnego tygodnia z podziałem na doniesienia na temat epidemii i reakcji na wyniki spółek. Dwie zmienne zostaną jednak uzupełnione o dane makro, z których – jak zawsze w pierwszym tygodniu nowego miesiąca – na plan pierwszy wybiją się odczyty indeksów koniunktury i comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Ważnym elementem będzie powrót do gry rynków w Chinach, których poniedziałkowe sesje będą uważnie śledzone w kontekście pytań o zakres paniki i szans na stabilizacje. Pomijając rynki chińskie, które otwierając się bez sygnałów stabilizacji epidemii ryzykują zderzenie się z potężnym tąpnięciem, powodów do krachu zwyczajnie nie ma. Niemniej, początek tygodnia zapowiada się jako nerwowy i warto być przygotowanym do zderzenia się rynków z nową dawką zmienności generowaną już nie tylko przez nowego wirusa, ale też przez wirusa paniki.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz