Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Widmo recesji (Komentarz tygodniowy), 11.02.2019r.

Podziel się postem:

 

W zakończonym tygodniu inwestorzy na globalnych rynkach akcji zostali zmuszeni do poważniejszego potraktowania ostrzeżeń o rysujących się na horyzoncie jeśli nie recesjach, to spowolnieniach w ważnych gospodarkach świata. Co ważne, dane wskazywały, iż zadyszka gospodarki chińskiej przesącza się do Europy, zwłaszcza do gospodarki niemieckiej, jednego z silników europejskiej gospodarki. Prorecesyjne sygnały z gospodarek niemieckiej i francuskiej oraz słabe dane z Chin zostały uzupełnione przez dane Komisji Europejskiej, która została zmuszona do obniżenia oczekiwanej prognozy wzrostu gospodarczego Unii Europejskiej w roku 2019 z 1,9 do 1,6 procent. Zmiana dokonana właściwie w biegu musiała uwzględnić dane, które w ostatnim czasie pojawiły się na rynkach, więc można mówić o dość dynamicznej zmianie, którą progności i inwestorzy musieli wziąć pod uwagę.

Z perspektywy końca tygodnia widać, iż największy ciężar zarówno słabych danych, jak i zmiany prognoz odczuły rynki europejskie, które na dwóch finałowych sesjach przeceniały się solidarnie i właściwie bez większych korekt. Wall Street w tym czasie grała raczej konsolidacje i po porannych przecenach zdołała odrabiać straty w końcówkach swoich sesji. Bilansem jest rozejście się rynków europejskich z amerykańskimi i adekwatne do tego zmiany indeksów. Spadkowi najmocniej potraktowanemu przez podaż DAX-a o 2,4 procent towarzyszyły skromne, ale jednak kontrastujące z kondycją Europy zwyżki DJIA, Nasdaqa Composite i S&P500. Wprawdzie szeroki S&P500 zyskał tylko 0,05 procent, ale DJIA skończył notowania siódmą w serii zwyżką w skali tygodnia, a samo zachowanie rynku w postaci opierania się przecenie na świecie, potwierdza relatywnie lepsze nastroje na Wall Street.

Problem zeszłotygodniowych notowań i optymizmu Wall Street sprowadza się do pytania, czy amerykańska gospodarka, z której od dłuższego czasu płynęły sygnały, iż jest raczej w późnej fazie cyklu gospodarczego, jest w stanie opierać się spowolnieniu na świecie. Wall Street zdaje się posilać faktem, iż w USA są ciągle w relatywnie lepszej kondycji niż reszta świata, ale już sygnały z rynku długu, który w skali globu radykalnie obniżył właśnie rentowności, stają się ostrzeżeniem przed iluzją relatywnej siły. W szerszej perspektywie patrząc pytanie ciągle sprowadza się głównie do tego, czy w perspektywie kilku kolejnych kwartałów pojawi się recesja, czy jednak ledwie zadyszka i spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego. W danych europejskich widać więcej wskazań pozwalających na prognozowanie płytkiej recesji, ale w USA ciągle można mówić raczej o fazie zredukowania dynamiki wzrostu gospodarczego.

Stale zakładamy, iż obserwowane w końcówce poprzedniego roku przeceny w USA były elementem korygujących wcześniejszy nadmierny optymizm, a obserwowane ostatnio wzrosty są już korygowaniem nadmiernego pesymizmu. W efekcie w stosunku do rynków amerykańskich zachowujemy umiarkowany optymizm, choć nie oczekujemy prostej kontynuacji dynamicznego podejścia po grudniowej fazie paniki. Zmienne, które straszyły na rynkach stają się teraz elementem stałym, a dalsza kolizja prezydenta z Kongresem w USA oraz finałowe tygodnie zamieszania wokół negocjacji handlowych pomiędzy USA i Chinami będą straszyły na rynkach. W tle cały czas czai się temat Brexit’u, którego termin zbliża się dużymi krokami, a wszystko uzupełnia obserwowane często na giełdach w końcówce zimy gaszenie styczniowego optymizmu. Oczekujemy zatem fazy nerwowego handlu i mniej jednokierunkowych zmian niż w ostatnich tygodniach.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz