Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Turcja i reszta świata (Komentarz tygodniowy), 13.08.2018r.

Podziel się postem:

 

Globalne rynki akcji mają za sobą tydzień, w którym przez cztery sesje handlowano w wakacyjnym nastroju. Większość ważnych indeksów notowała zwyżki, ale najwięcej było trendów bocznych. Do piątku fazę skupienia na wynikach spółek zastąpił okres czekana na zakończenie sierpnia, a więc okresu tradycyjnie zdominowanego przez mniejszą płynność, niższy obrót i generalnie handel, w którym na polu walki zostają raczej pilnujący portfeli niż aktywnie nimi zarządzający. Przesilenie pojawiło się w piątek rano, gdy na rynku walutowym doszło do radykalnego osłabienia liry tureckiej. Spadek waluty tureckiej na nowe minima trwającego od dłuższego czasu trendu, poprzedziła informacja o wprowadzeniu nowych sankcji przez USA, które mają luźny związek z wojną celną i są efektem konfliktu politycznego pomiędzy rządami w Waszyngtonie i Ankarze.

Odpowiedź giełd była klasyczna. Wzrost awersji do ryzyka umocnił dolara, a kuriozalna odpowiedź władz w Ankarze na zachowanie rynku, rozlała się falą podaży po rynkach wschodzących. W finale na giełdach sprzedawano wszystko, co kojarzyło się z Turcją. Taniały waluty i akcje rynków wschodzących, euro i banki europejskie postrzegane jako zbyt mocno wyeksponowane na rynek turecki. Rykoszetem pokaleczone zostały również rynki rozwinięte, na których – z braku innych tematów – pojawiła się podaż generowana przez model ucieczki od ryzyka. Wspólnym mianownikiem jest spadkowy tydzień, w którym jedna sesja przesądziła o obrazie i wyniku całości, bez specjalnego różnicowania pomiędzy aktywami mniej lub bardziej zagrożonymi turecką epidemią zarażającą inne rynki wschodzące.

Warto przez chwilę zatrzymać się na sytuacji w Turcji, by zrozumieć zerowy związek z innymi rynkami wschodzącymi. Polityka gospodarcza władz tureckich stoi na bakier ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą ekonomiczną. Prezydent Turcji, ręcznie sterujący polityką monetarną, żyje w przekonaniu, iż wysoką inflację kreują wysokie stopy procentowe i przez wpływ na politykę monetarną sprzeciwia się podnoszeniu kredytu. Brytyjski tygodnik The Economist porównał opinie prezydenta Turcji, na temat związku wysokich stóp procentowych z wysoką inflacją, to tez o płaskości ziemi, co doskonale oddaje skalę oderwania polityki monetarnej w Turcji od reszty cywilizowanego świat. Większość władz monetarnych w gospodarkach wschodzących operuje jednak w klasycznym modelu i zachowuje niezależność polityki monetarnej od władzy wykonawczej.

Powyższy zarys zamieszania tureckiego pozwala na tezę, iż piątkowy szum wywołany spadkami liry tureckiej zostanie szybko ograniczony i nie rozleje się kryzysem walutowym i gospodarczym po innych rynkach wschodzących. Rynki rozwinięte szybko wycenią ryzyka tureckie i ograniczą przecenę do sektorów mniej lub bardziej narażonych na wydarzenia w Turcji. Zakładamy, iż po fazie zaniepokojenia na giełdy rynków rozwiniętych wróci wakacyjne wyciszenie i czekanie na wrzesień i kolejne ważne treści, które staną się bazą do pozycjonowania się inwestorów pod końcówkę roku i przełom grudnia i stycznia. Do odnotowania jest głównie fakt, iż kryzys turecki pojawia się w momencie, w którym amerykański indeks S&P500, dobry wskaźnik spółek reprezentujących światowy handel, odbija się od styczniowego szczytu, co sprzyja przedłużeniu trendu bocznego i czekaniu na finałowe kwartały roku.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz