Aktualności Analizy Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Spokój i równowaga (Komentarz tygodniowy), 4.06.2018r.

Podziel się postem:

 

 

W zakończonym tygodniu globalne rynki akcji zostały zasypanie zmiennymi, które powinny były przełożyć się na mocne przeceny. Właściwie każdego dnia pojawiała się jakaś informacja, która w pierwszym odbiorze łączyła się z pesymistycznymi prognozami na przyszłości. Wprowadzenie ceł przez USA na Kanadę, Meksyk i Unię Europejską zostały uzupełnione doniesieniami z Włoch o braku rządu, a później o możliwości pojawienia się rządu eurosceptycznego, co razem dało mocne przesunięcia na rynku włoskiego długu i zamieszane w sektorze bankowym, a zwłaszcza w spółkach mocno zaangażowanych na rynku włoskiego długu. Wreszcie upadek premiera Hiszpanii, który został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska wpisał się w napięcia polityczne. Całość uzupełnił wzrost awersji do ryzyka, która rozlewała się po rynku walutowym i przekładał na słabość rynków wschodzących.

W zarysowanym kontekście indeksy poradziły sobie jednak więcej niż poprawnie. DJIA i S&P500 zyskały po 0,5 procent, gdy Nasdaq Composite wzrósł o 1,6 procent. Nieco słabiej radziła sobie Europa, ale spadek DAX-a o 1,6 procent był w największym stopniu efektem pierwszej połowy tygodnia, kiedy świat nerwowo reagował na doniesienia o wprowadzeniu ceł na stal i aluminium przez rząd w USA. W kolejnych dniach więcej było trendu bocznego, więc można uznać, iż impuls spadkowy został stosunkowo łatwo wygaszony i w finale również Europa, skąd nadchodziły wiele trudny dla inwestorów treści, zachowała spokój i wpisała się w ogólny obraz rynków rozwiniętych – sprowadzony do dwóch zdań można określić mianem odporności na przecenę i zdolności do kontynuowania trendów bocznych. W istocie zakończony tydzień wpisał się w poprzednie, w trakcie których giełdy i indeksy szukały stabilizacji.

Przez chwilę warto zatrzymać się na piątkowych danych z rynku pracy w USA i reakcjach giełd na opublikowane dane. Spadek bezrobocia do 3,8 procent, a więc poziomu najniższego od 2000 roku, został uzupełniony mocnym wzrostem liczby etatów poza rolnictwem o 223 tys. i podlany wzrostem płac. Wszystkie odczyty były właściwie lepsze od oczekiwań i – co ważne – lepsze od danych ze stycznia, które na początku lutego wywołały lawinę przecen na rynkach i falę obaw przed agresywną polityką amerykańskiego banku centralnego. Dane majowe zostały przyjęte spokojne, by nie powiedzieć optymistycznie jako sygnał stabilnego ożywienia gospodarczego i kontynuacji cyklu. W istocie, nic lepiej nie oddaje sygnalizowanego w poprzednich biuletynach uodpornienia się rynków na podwyżki stóp procentowych w USA niż piątkowa reakcja na dane Departamentu Pracy. Zwyczajnie gracze już wiedzą, iż w kolejnych miesiącach będą operowali w nowym układzie, który dziś jawi się w kategoriach znanego i stabilnego.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są stosunkowo banalne. Cofnięcie po styczniowej euforii zredukowało wyceny przy podtrzymaniu dynamiki wzrostu gospodarczego, który nawet jeśli będzie nieco niższy od obserwowanego w poprzednich kwartałach – dotyczy głównie Europy – to pozostanie dodatni. W efekcie najważniejsza zmienna staje się – na tyle na ile to możliwie – gwarantem kontynuacji dobrej kondycji spółek i budowania oczekiwań wyższych zysków lub chociaż stabilnych zysków przy niższych wycenach akcji. Testem dla tego założenia będzie sezon publikacji wyników za II kwartał, który zacznie się dopiero za kilka tygodni, więc w bliskiej przyszłości warto oczekiwać przedłużenia obserwowanych dziś trendów bocznych. Podtrzymujemy nasze zalecenie, by spokojnie pochodzić do okresowych skoków zmienności i przy stabilnym obrazie makro ostrożnie kreślić zarówno scenariusze spadkowe, jak i wzrostowe. Zmienności nie braknie, ale zakładamy, iż w kolejnych miesiącach giełdom najbliżej będzie do trendów bocznych, których finał można lokować w okolicach tradycyjnego, jesiennego przesilenia.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz