Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Potrzeba korekty (Komentarz tygodniowy), 11.01.2021r.

Podziel się postem:

 

Globalne rynki akcji zaczęły nowy rok bez niespodzianek. Po rajdzie Świętego Mikołaja przyszedł czas grania efektu stycznia i kontynuacji kreślenia nowych rekordów wszech czasów. W przypadku S&P500 udało się bykom ulokować indeks nad psychologiczną barierą 3800 pkt. W przypadku Nasdaqa Composite padła bariera 13000 pkt., a niemiecki DAX znalazł się nad 14000 pkt. Optymizm inwestorów silnie kontrastował z wybuchem przemocy politycznej w USA oraz doniesieniami o dynamice pandemii, ale uzupełniał się z danymi makro. Mocne odczyty indeksów ISM z USA – zarówno dla przemysłu, jak i usług – utwierdzały graczy w przekonaniu, iż przed gospodarką amerykańską raczej jaśniejszy okres niż ciemniejszy. Nawet dane za amerykańskiego rynku pracy, które okazały się gorsze od oczekiwań, były raczej poprawne. Spadek liczby etatów zbudowany został głównie na sektorach najmocniej uderzonych pandemią, jak turystyka i rozrywka. Reszta pokazała siłę. Również Europa jawiła się jako optymistyczna, choć w tym wypadku więcej było zwyczajnego przeniesienia atmosfery z Wall Street niż jakiś poważnych zagrań na bazie lokalnych zmiennych.

W skrócie rzecz ujmując rynki rozwinięte zaczęły styczeń zwyżkami i zgodnie z oczekiwaniami ulokowały indeksy na historycznych maksimach. Siła rynków jawi się jako zrozumiała z racji wcześniejszych trendów, ale też przypomina, iż gra na giełdach zbudowana jest na optymizmie wobec sytuacji gospodarczej za kilka miesięcy. W krótszej perspektywie nie brakuje jednak powodów do korekt. Pierwszą jest skala zwyżek w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej i epidemicznej. Niezależnie od perspektywy trzecia fala pandemii maszeruje przez świat, pojawiają się nowe mutacje wirusa, a szczepienia – poza jednostkowymi przypadkami – przebiegają raczej wolniej niż szybciej. W efekcie zakład o szybki powrót do normalności dzięki szczepieniom jawi się jako silnie naciągnięty i nieco zbyt optymistyczny. W połączeniu z sygnałami wykupienia daje to mieszankę, z której łatwo będzie o zbudowanie jakichś korekt, może nie szczególnie głębokich i dalekich od zagrażających trendom wzrostowym, ale jednak potrzebnych dla zdrowia rynku byka i zwyczajnej kontynuacji wzrostów w średniej perspektywie.

Jednym z elementów, który sprzyja korektom jest wejście giełd w sezon publikacji wyników kwartalnych. W przypadku najważniejszych giełd spotkanie z wynikami spółek odbędzie się na historycznych maksimach, gdy wyniki za IV kwartał powinny pokazać wpływ trzecich fal pandemii i efekty wprowadzonych reżimów sanitarnych. Wedle prognoz przychody spółek z indeksu S&P500 mają być niższe o około 6 procent, a spadek zysków ma wynieść około 12 procent. Dane uzupełnią poprzednie kwartały 2020 roku, które również można nazwać ujemnymi, ale ważne jest, iż będą gorsze od wyników w III kwartale, choć ciągle lepsze od kwartałów I i II. Inaczej mówiąc w wynikach z IV kwartału pojawią się ostrzeżenia o pogorszeniu kondycji firm. To kolejna zmienna, która sprzyja korektom, choć sama w sobie będzie łatwa do zrównoważenia prognozami spółek na przyszłość i oczywiście klasycznym dla Wall Street pobiciem prognoz przy nisko postawionej poprzeczce oczekiwań. Z punktu widzenia strategii rynkowych ewentualne korekty trzeba uznać za okazje do zakupów i pozycjonowania się pod kontynuację wzrostów.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ

Podziel się postem:

Dodaj komentarz