Aktualności Analizy Analizy akcji Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Grudniowe nadzieje i wątpliwości (Komentarz tygodniowy), 2.12.2019r.

Podziel się postem:

 

Zakończony tydzień na globalnych rynkach akcji został zdominowany przez czwartkowe Święto Dziękczynienia, które skróciło handel w USA właściwie do trzech normalnych sesji, co inne rynki wykorzystały do wyciszenia i czekania na powrót normalnej aktywności. W przypadku Wall Street, która kształtował nastroje na świecie, tydzień podzielił się na przed i po czwartku nie tylko z powodu skróconego handlu na sesji piątkowej, ale też dzięki czytelnym wzrostom od poniedziałku do środy i spadkom w piątek. W istocie na środowym zamknięciu zwyżka S&P500 – wobec finału poprzedniego tygodnia – była zbliżona do 1,4 procent, gdy w piątek spadek szerokiego indeksu wyniósł 0,4 procent. Przyczyną piątkowego cofnięcia był nie tylko brak płynności, ale też reakcje graczy na poparcie przez USA protestujących w Hong Kongu. Inwestorzy odczytali działania Kongresu i prezydenta jako zagrażające ewentualnemu porozumieniu handlowemu pomiędzy Pekinem i Waszyngtonem. Niemniej, na pierwszych sesjach tygodnia nie obyło się bez kreślenia nowych rekordów wszech czasów i potwierdzeń trendu wzrostowego.

Z perspektywy końca tygodnia doskonale widać, iż świąteczny handel w USA zdominował również nastroje w Europie, gdzie czekanie na efekty negocjacji pomiędzy Chinami i USA połączyły się z czekaniem na pierwszy tydzień grudnia, który zaleje rynki danymi makro. Jeśli nawet na Wall Street udało się ugrać nowe rekordy, to już w Europie święto w USA zostało wykorzystane do skonsolidowania się rynków i np. niemiecki DAX nie poprawiał szczytu tegorocznej hossy. Gracze bez większych emocji przyjęli również odczyt amerykańskiego PKB, słusznie skupiając uwagę na zbliżającej się publikacji comiesięcznych danych z amerykańskiego rynku pracy oraz indeksach ISM. W przypadku Europy ważne było również czekanie na odczyty indeksów PMI, które – z racji publikacji danych szacunkowych – nie mają wielkiej siły rażenia, ale będą ważne dla inwestorów pozycjonujących się pod przyszłoroczny układ sił na giełdach w Europie. Nie ma wątpliwości, iż relatywnie słabsza postawa Europy i relatywnie mocniejsza Wall Street w kończącym się roku poszerzyły przepaść w wycenach spółek po dwóch stronach Atlantyku i właśnie od danych makro zależy, czy będzie można robić zakłady o relatywnie lepszą postawę Starego Świata w 2020 roku.

W krótszym terminie – przez który należy rozumieć kilka tygodni, do pierwszych sesji stycznia – od rynków warto oczekiwać podkreślenia tegorocznych wzrostów, z założeniem, iż mogą pojawić się zmienne w postaci efektów negocjacji handlowych Chin z USA. Niemniej, przeszłość podpowiada, iż po tak dobrym roku inwestorzy instytucjonalni będą chcieli utrzymać pozycje do finału, by pochwalić się wynikami w skali roku, który dla Wall Street jest jednym z najlepszych w historii, a ma szansę być jednym najlepszych od blisko trzydziestu lat. Oczywiście dynamika tegorocznych zwyżek zachęca również do realizacji zysków, ale przy neutralnych doniesieniach z frontu wojny celnej, rynki nie są bez szans na zrealizowanie tzw. rajdu Świętego Mikołaja. Historyczna anomalia i presja na dokupienie spółek wygranych do portfeli sprzyja Wall Street nie tylko w utrzymaniu tegorocznych zwyżek, ale zamknięcia na rocznych maksimach. Kluczowa dla scenariusza wzrostowego wydaje się połowa grudnia, kiedy w życie mają wejść nowe cła na chiński import do USA, dziś zawieszone dla dobra negocjacji. Warto oczekiwać, iż w zaczynającym tydzień grudniu władzę nad nastrojami przejmą dane makro, które pozwolą ocenić szanse na rajd Świętego Mikołaja, a doniesienia z negocjacji handlowych traktować jako zmienną kształtującą finałowe sesje roku.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz