Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Rynki zagraniczne: Dane z USA poprawne dla rynków (Komentarz tygodniowy), 6.09.2021r.

Podziel się postem:

Zgodnie z oczekiwaniami w zakończonym tygodniu globalne giełdy akcji skupiły uwagę na amerykańskim rynku pracy. Comiesięczne dane Departamentu Pracy nabrały nowego znaczenia po wystąpieniu szefa Fed na sympozjum w Jackson Hole. Zapowiedź redukowania programu luzowania ilościowego i generalnie przyszłość polityki monetarnej w USA została przez inwestorów powiązana z kondycją rynku pracy, więc w pełni zrozumiałe jest, iż tydzień musiał zostać zdominowany przez czekanie na dane publikowane na finałowej sesji tygodnia. W istocie obraz był nieco bardziej skomplikowany. Sezon huraganów i słabe dane ADP – a dokładniej brak poważnych reakcji inwestorów na te zmienne – wskazywały, iż Wall Street jest silniejsza od impulsów spadkowych. Kropkę nad i postawiła neutralna reakcja na odczyty rządowe. Odczyt liczby miejsc pracy był właściwie trzy razy gorszy od średniej prognozy, ale czytelnie słabszemu wzrostowi etatów towarzyszył spadek stropy bezrobocia i wzrost płac. Dodatkowo dane za lipiec zrewidowano w górę do przeszło 1 mln nowych etatów. W sumie raport dał obraz rynku pracy, który w pozostaje w pandemicznym układzie sił, ale też odczuwa brak podaży pracowników.

Z perspektywy końca tygodnia widać, iż Wall Street przyjęła zestaw danych nie tylko jako sygnalizujący problemy na rynku pracy, ale też w kategoriach ostrzeżenia przed mniejszą dynamiką wzrostu gospodarczego. Stąd min. powrót kapitałów w stronę spółek technologicznych – i wzrost Nasdaqa Composite w tydzień o 1,5 procent – oraz odpływ kapitału od spółek cyklicznych i w konsekwencji spadek DJIA w tydzień o 0,2 procent. W istocie powrót handlu w modelu zakładającym szczyt popandemicznego odbicia był grany już w tygodniu poprzednim i w zakończonym został tylko wzmocniony reakcjami na mieszankę danych z gospodarki i klęski żywiołowe. W kontekście hamulców wzrostów gospodarczego nie bez znaczenia są również efekty powrotu dużej liczby zakażeń koronawirusem, który czytelnie spowolnił popandemiczne odbicie obserwowane w II kwartale roku. Sumując reakcje rynku i dane makro można powiedzieć, iż Wall Street znalazła się teraz w położeniu, które wzmacnia przekonanie, iż Fed będzie musiał przemyśleć tzw. tapering. W praktyce oznacza to przesunięcie uwagi inwestorów na dane makro, a zwłaszcza wrześniowe odczyty z rynku pracy w USA, które powinny zawierać w sobie efekty wygaszenia programów socjalnych uruchomionych w pandemii.

Zasadnym wydaje się też przyjęcie założenia, iż przy publikowanych właśnie danych nie ma szans na początek redukowania programu luzowania ilościowego w USA przed grudniowym posiedzeniem FOMC. W praktyce więc rynki mają przed sobą jeszcze trzy spotkania z danymi z rynku pracy w USA i dwa posiedzenia FOMC. Po drodze będą miały okazję zmierzyć z wynikami spółek za III kwartał i pozycjonować się pod końcówkę roku. W naszej opinii warto oczekiwać większej zmienności, a nawet korekty ostatniego optymizmu, który tylko w zakończonym tygodniu pozwolił indeksom amerykańskim lokować się na historycznych maksimach. Stale warto jednak zakładać, iż hossa nie powiedziała ostatniego słowa. Zmiany w polityce monetarnej w USA pozostają kwestią przeszłości, kredyt pozostanie tani jeszcze przed kilka kwartałów, a wzrost gospodarczy – kluczowa zmienna dla kontynuacji hossy – dodatni. W takim układzie rynki będą grały od danych do danych, ale trendy pozostaną niezagrożone. Inwestorzy powinni stale operować w modelu kupowania korekt, a nie sprzedawania szczytów wzmacniając tym szansę na kreślenie przez indeksy nowych rekordów i zamknięcie roku na poziomach przynajmniej zbliżonych ostatnich ATH.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ

Podziel się postem:

Dodaj komentarz