Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Dane makro vs. dane spółek, 1.01.2018r.

Podziel się postem:

 

W poprzednim tygodniu na globalnych rynkach pojawił się cień zwątpienia wobec okazanego w III kwartale optymizmu. Efektywne wejście w życie puli taryf na chińskie towary przez USA i jastrzębi w wymowie komunikat Federalnego Komitetu Otwartego Rynku spowodowały, iż nawet Wall Street – lokomotywa światowego obozu byków – poddała się presji podaży i przesunęła na południe najważniejszej indeksy. Swój udział miał również dolar umacniający się po komunikacie Rezerwy Federalnej, ale nie można też zapominać o fakcie, iż tydzień z Fed był tygodniem kończącym miesiąc i kwartał, więc cześć przesunięć na rynkach była w części pochodną modelowania portfeli pod wyniki kwartalne zarządzających, co zawsze rodzi pytania o trwałość zmian podyktowanych zmiennymi innymi niż fundamentalne.

Bez wątpienia najważniejszą zmienną był komunikat FOMC, w którym brakło poważnego sygnału zaniepokojenia Fed nieco mniej jednoznacznymi sygnałami płynącymi z frontu inflacyjnego. W danych makro z USA nie brakuje bowiem ostrzeżeń, iż presja inflacyjna może łapać zadyszkę i ścieżka podejścia w zacieśnianiu dostępności kredytu niesie ryzyka dla zgaszenia inflacji razem ze zgaszeniem ożywienia gospodarczego. W mocy pozostało oczekiwanie członków FOMC podwyżki na grudniowym posiedzeniu Komitetu i faktycznie pojawiło się potwierdzenie gotowości podniesienia ceny kredytu trzy razy w przyszłym roku. Zmiany w prognozie zatem nie ma, więc gracze musieli uznać, iż Fed ignoruje czasowo ostrzeżenia i skupia się na trendzie, a nie pojedynczych sygnałach płynących z gospodarki. Test tak postawionego akcentu pojawi się w bieżącym tygodniu, gdy na rynku dostępne będą comiesięczne dane z rynku pracy, z kluczową dynamiką płac.

Później na plan pierwszy wypłynie sezon publikacji wyników spółek za III kwartał, który będzie kolejnym testem optymizmu okazanego przez inwestorów amerykańskich we wrześniu i generalne w zakończonym kwartale. Oczekiwania pozostają wysokie, ale kwartalna zwyżka powoduje, iż część optymistycznych treści została już uwzględniona w cenach, a indeksy amerykańskie są nad szczytami z początku roku. Wówczas podobna dawka optymizmu zderzyła się z większym od oczekiwań wzrostem dynamiki płac styczniu i rynki weszły w dynamiczną kilkutygodniową korektę, której odrobienie zajęło kilka miesięcy, w tym pozycjonowanie się pod kolejny sezon wyników kwartalnych. Tym razem sekwencja zdarzeń jest inna niż w lutym – najpierw dane później, a później sezon wyników, a nie najpierw dobry sezon wyników, a później zderzenie z danymi – więc właśnie w raportach spółek można oczekiwać przeciwwagi dla zaskoczenia dynamiką płac, która ma być mniejsza o 0,1 procent wobec lipcowego odczytu pokazującego wzrost o 2,9 procent.

Jak zawsze w przypadku wejścia giełd w IV kwartał pojawia się pytanie o perspektywy na okres grudzień-styczeń i klasyczną zwyżkę w końcówce roku. Z punktu widzenia kondycji spółek nie ma powodów do niepokojów. Druga połowa roku w światowej gospodarce była poprawna mimo zamieszania z wojnami celnym, a tegoroczne zwyżki indeksów – w przypadku kilku ważnych można mówić nawet o spadkach – sprzyjają byczej rozgrywce. Atrakcyjniej niż akcje na Wall Street prezentują się rynki europejskie, ale pływy kapitałów publikowane kwartalne wskazują, iż inwestorzy preferują dziś akcje amerykańskie, a w końcówce roku preferowane mogą być strategie kupowania tego, co rośnie, a nie tego, co może być droższe w perspektywie roku. Inaczej rzecz ujmując przy dzisiejszych danych makro i relacji pomiędzy głównymi walutami zasadnym pozostaje założenie, iż Wall Street ma lepsze perspektywy zakończenia roku na maksimach niż reszta rynków rozwiniętych.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Podziel się postem:

Dodaj komentarz