Aktualności Ekonomia Komentarze i opinie

Czy EBC, FAANGS i wstępne PKB USA za trzeci kwartał poprawią nastroje na rynku?

Podziel się postem:

 

Jesteśmy po kolejnym dniu wyprzedaży. Dziś może pojawi się światełko w tunelu, że ostatnie dwa dni miesiąca nie będą już tak dramatyczne dla posiadaczy akcji, a fala wyprzedaży zostanie choćby na chwilę powstrzymana. Końcówka miesiąca może przynieść realizacje zysków z krótkich pozycji, jednak należy poszukać czynnika, który do tego się przyczyni. Dziś poznamy decyzję EBC o wysokości stóp procentowych, a o godz. 14:30 Christine Lagarde wystąpi na konferencji po posiedzeniu banku. Czego można spodziewać się po tym wydarzeniu? Według JP Morgan, bank spodziewa się dalszej rozbudowy programu PEPP jeszcze w tym roku. Fakt, że EBC do tej pory wykorzystał tylko 500 miliardów euro z całkowitej puli 1,35 bln euro, sugeruje, że obecnie nie ma potrzeby przedłużania jej. Biorąc jednak pod uwagę, że PEPP był pod wieloma względami preferowanym narzędziem, każdy wybiegający w przyszłość komentarz, jaki wygłosi na ten temat prezes EBC, Lagarde, będzie ważny. Goldman Sachs spodziewa się, że Rada Prezesów EBC nieznacznie obniży swoje prognozy inflacji na lata 2020-21 w świetle dużej niespodzianki w sierpniu i aprecjacji euro, ale projekcje inflacji na 2022 rok pozostaną niezmienione. EBC prawdopodobnie zasygnalizuje, że zamierzaja wykorzystać elastyczność programu QE w pandemii (Pandemic Emergency Purchase Program), aby zareagować na zmiany w prognozach, ale potrzebne będzie dodatkowe dostosowanie – najprawdopodobniej w postaci dodatkowych zakupów aktywów, jeśli nadal będą się utrzymywały negatywne niespodzianki dotyczące inflacji. Duża część analityków oczekuje, że najważniejsze decyzje zapadną dopiero na grudniowym posiedzeniu.

Dzisiaj ważny dzień dla S&P500, bowiem 186 spółek, ma ogłosić wyniki za trzeci kwartał. Wyniki będą uważnie śledzone, ponieważ niektóre z największych spółek indeksu pochwali się raportami, w tym większość akcji spod szyldu FAANGS. Szczególną uwagę inwestorów  przykują kwartalne wyniki oraz prognozy takich gigantów jak Alphabet (Google), Amazon.com, Apple, czy Facebook. Biorąc pod uwagę fakt, że stanowią one ponad 16 procent wartości indeksu S&P 500 (według wartości rynkowej), ich wyniki mogą mieć duży wpływ na rynek. W ubiegłym tygodniu Netflix rozczarował inwestorów.
Nie możemy tez zapomnieć o odczycie PKB ze Stanów Zjednoczonych za trzeci kwartał, łącznie ze szczegółami, które sektory gospodarki osiągnęły wzrost, a które dalej są balastem dla wzrostu gospodarczego. Zobaczymy też, czy wraz ze wzrostem zachorowań w USA wydłużyła się lista złożonych w ubiegłym tygodniu wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.
Wczorajszy dzień przyniósł pogrom dla głównych benchmarków na Starym Kontynencie. Giełdy we Frankfurcie i Mediolanie tąpnęły o ponad 4%,  Paryż stracił 3,37%, a parkiety w Londynie i Madrycie ponad 2,5%. Indeks Stoxx 600 potaniał o 2,95%. Nie inaczej było za oceanem. Po otwarciu lukami spadkowymi, Dow Jones finiszował ze stratą 3,43%, S&P 500 zaliczył spadek o 3,53% schodząc poniżej 3300 punktów. Nasdaq Composite odjął z bilansu 426 punktów, co wiąże się ze spadkiem o 3,73%. Indeks małych spółek Russell 2000 potaniał o 2,97%. Wśród subindeksów S&P 500 tradycyjnie najsłabiej wypadł sektor energetyczny. Indeks strachu wystrzelił o blisko 21%.
Akcje azjatyckie notują dziś umiarkowane straty, choć giełda chińska zyskuje. Pomagają im w tym rosnące o 1,5% kontrakty terminowe na jankeskie benchmarki. Indeks tokijskiej giełdy Nikkei 225 traci 0,37%. Australijski S&P/ASX 200 spada o 1,67%, a południowokoreański KOSPI jest pod kreską 0,66%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,37%), Szanghaj (0,43%), Singapur (-0,79%), Tajwan (-1,02%). Indyjski Sensex jest na plusie 0,07%. Indeks Asia Dow skupiający największe firmy regionu spada o 0,33%.
Wczorajsza sesja na GPW to hurtowa wyprzedaż akcji niezależnie od tego czy spółka jest w dobrej czy w złej kondycji. Widoczne to było również na głównych parkietach Europy i w USA, a to musiało się odbić na nastrojach panujących przy Książęcej. Inwestorom chodziło tylko o jedno – zostawić jak najwięcej gotówki na czas, kiedy znów pojawi się szansa na wzrosty, a to z każdym dniem oddala się wraz z pogorszeniem sytuacji epidemicznej. Zapowiedzią tąpnięcia na GPW był ubiegły piątek. Wzrost obrotów do blisko 4 miliardów złotych przy braku wzrostów i słabość złotego był zapowiedzią, że zagraniczny kapitał opuszcza rynki wschodzące, w tym i Warszawę. O czym zresztą wcześniej mieliśmy okazje pisać. Sygnalizowaliśmy, że pierwszym targetem dla obozu niedźwiedzi jest poziom 1500 punktów i to właśnie wczoraj się stało. Pytanie, które stawiają sobie teraz inwestorzy, to jakie czynniki mogą powstrzymać falę wyprzedaży. Szansą taką jest szybkie uruchomienie nowych środków, jako kolejnych transz pomocowych dla tracących pracę i dla przedsiębiorstw, jednak wydaje się, że zwlekanie z taką decyzją przez chociażby kongres Stanów Zjednoczonych powoduje już mocne opóźnienie, a wszystko wskazuje na to, że fala bankructw dopiero przed nami. Dodatkowo wieczny spór rządu z Komisją Europejską stawia pod znakiem zapytania wielkość ewentualnej pomocy i czy w ogóle one nadejdzie, jeśli na szczeblach Unii zapadnie decyzja o powiązaniu pomocy z praworządnością.
Wczorajszemu handlowi na GPW towarzyszył ponownie bardzo wysoki obrót, który na szerokim rynku wyniósł 3,44 mld złotych. Na blue chipy przypadło 2,84 miliarda złotych. Indeks WIG stracił 4,64 proc. Tak wysoki obrót przy zjeździe po równi pochyłej, który dotknął WIG 20, to nic innego jak tylko znak, że resztki zagranicznego kapitału opuszczają parkiet przy Książęcej. Przypomnijmy sobie boom z początku marca. Wtedy to na giełdę wchodził rodzimy kapitał nowicjuszy, którzy widzieli giełdę jako alternatywę dla lokat bankowych czy obligacji praktycznie nie dających zysku. Oni również wycofywali się z akcji, a ich powrót po takim doświadczeniu jest mocno wątpliwy. To co działo się wczoraj na rodzimym parkiecie można krótko określić „meczem do jednaj bramki”. WIG 20 otworzył się poniżej poprzedniego zamknięcia, a sam moment otwarcia był najwyższą wartością dnia. Od samego początku właściciele akcji widząc co dzieje się na głównych parkietach Europy i tracących kontraktach na amerykańskie indeksy przystąpili do masowej wyprzedaży. Indeks z każdą minutą schodził na nowe minima. Okrągły poziom 1600 punktów nawet nie został zauważony jako miejsce do odreagowania. Po jego przebiciu stał się na krótko oporem. Z tego miejsca już do końca notowań było tylko gorzej. Zamknięcie wypadło w okolicach minimum dziennego zakresu wahań, na poziomie 1549,74 pkt. Oznacza to spadek o 4,66%. WIG20 fut stracił 4,67%, a WIG20usd oddał z dorobku aż 6,14%, co zawdzięcza ucieczce inwestorów od złotego. Przed  wyprzedażą nie uchroniły się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 5,09 proc., a sWIG80 spadł o 4,05 proc. W gronie blue chipów tylko Lotos (1,61%) i Play (0,05%) uchroniły się przed spadkami. Pozostałe 18 spółek przyniosło akcjonariuszom straty. Najwyższą przeceną dotknięte zostały JSW, Allegro i CD Projekt. Walory te potaniały odpowiednio o 13,02%, 9,09% i 7,36%.
WIG20 fut. otworzył się na poziomie wczorajszego zamknięcia. W początkowej fazie handlu indeks oscyluje wokół zera.
Od początku ubiegłego tygodnia obserwujemy skokowe osłabienie złotego do głównych walut. Widać to nie tylko w stosunku do PLN, ale również do pozostałych walut regionu byłego bloku wschodniego.
GBPPLN – wsparcie jest na poziomie 4,8920. Najbliższy opór to 5,12 (aktualnie testowany)
EURPLN –para pokonała opór na 4,6000 i powoli zbliża się do szczytów z kryzysu finansowego.
USDPLN – najbliższe wsparcie to 3,7440. Byki dochodzą do oporu na 3,9392.
CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,14 Umocnienie franka przybliża parę do oporu na 4,3475.
PLNJPY – opór usytuowany na 28,09 skutecznie powstrzymał marsz na północ. Para zeszła poniżej wsparcia na 26,70. Dalsze umocnienie jena jako bezpiecznej przystani może doprowadzić do testu poziomów z maja bieżącego roku na 26,20 i 25,20.

CMC Markets

Podziel się postem:

Dodaj komentarz